ŁELKOM TU LIBAN
Liban - piach, piach, ropa, piach, Arab, piach, ropa, piach...
Do podróży przygotowuje się skrupulatnie na pustyni Błędowskiej oraz w pobliskiej piaskownicy. Nawet niemiły zgrzyt, jakim okazały się bezpodstawne podejrzenia o pedofilię i w konsekwencji 2 tygodnie aresztu (w celu obserwacji) wywołane licznymi telefonami oburzonych matek (dla których bawiący się z ich pociechami, w piaskownicy, prawie dwumetrowy osobnik wywołał pewien niepokój).Ale nic to!
Te chwilowe przeszkody nie mącą mego spokoju. Czas spędzony w areszcie pozwala mi przeanalizować popełnione błędy i z gotowym planem wychodzę na wolność. By poznać lepiej ten piękny kraj postanawiam bliżej przyjrzeć się faunie i florze tamtego regionu. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie te cholerne papugi!
Przekradałem się właśnie do kolejnego boksu wielbłądów i przypadkiem, miast światła, nacisnąłem blokadę klatek, a potem nacisnąłem włącznik światła znajdujący się... w klatce z tymi cholernymi papugami. Wystraszone papugi wyleciały do najbliższego pomieszczenia z myszołowami, te z kolei wyleciały ze swej klatki i rozpoczęły polowanie na myszy. Wypłoszone gryzonie rozbiegły się po całym budynku, niestety wpadły również do klatek słoni (słonie jak wiadomo boją się małych stworzeń) no i było po ptokach... Słonie tabunem ruszyły w wszystkie strony.
Nie pamiętam co się działo dalej, wiem tylko, że nie będzie już ZOO. W tym miejscu będą teraz pola golfowe, a wszystko przez te cholerne papugi!
Tym razem w areszcie spędzam tylko trzy dni, pozostałe trzy miesiące w pobliskim szpitalu psychiatrycznym. Weryfikuję swoją dotychczasową postawę i skoro nie mogę pogłębić wiedzy o Libii w Polsce, to postaram się pokazać to co najlepsze z Polski w Libii. Po aferze z papugami i totalnej demolce sklasyfikowano mnie jako wariata, nie poniosłem więc żadnych kosztów w związku z odbudową miasta, co pozwoliło mi odbyć podróż w luksusowych lotniczych warunkach, jeśli nie liczyć siedmiogodzinnego oczekiwania na reperacje silnika do którego, w chwilę przed startem, wpadło stado papug, blokując tym samym pracę maszyny.
Wszystko można jednak znieść jeśli ma się pewność, że poleci się pierwszą klasą. Znużony oczekiwaniem udałem się do toalety, by tam dokonać kilku kosmetycznych poprawek, w końcu pierwszy kontakt jest najważniejszy. Ponieważ moja elektryczna maszynka do golenia wydaje z siebie dość oryginalne dźwięki, nie usłyszałem zapowiedzi stewardesy. Dopiero gdy szarpnął samolot, a ja odbiłem się od drzwi i utkwiłem głową w zlewie, mogłem się zorientować, że wystartowaliśmy.
Po godzinie spostrzeżono moją nieobecność, kolejne pół godziny zajęło zidentyfikowanie miejsca mojego pobytu. Ponieważ moja głowa mocno tkwiła w zlewie, a pozostała część ciała skutecznie blokowała otwierające się do środka drzwi, kolejne pięć godzin podróży spędziłem w toalecie. Dopiero na miejscu przy pomocy dwóch mechaników i mydła uwolniono mnie z opresji, ale nic to! Jestem już na miejscu! Uradowany oswobodzeniem natychmiast ruszyłem na podbój kraju.
Uzbrojony w reklamówkę z prezentami raźno ruszyłem ku przeznaczeniu. Niestety radość nie trwała długo. Podczas odprawy celnej zostałem aresztowany i oskarżony o próbę przemytu: alkoholu (dwie sztuki Wyborowej), narkotyków (trzy paczki Mocnych), mięsa wieprzowego - (pół kilo Zwyczajnej) oraz pornografii (najnowszy numer "Dobrego Humoru".
Obecnie gniję już piąty miesiąc w Libańskim więzieniu, za przemyt naszego dobra narodowego. Droga redakcjo, proszę wyciągnijcie mnie stąd, a obiecuję, że już nigdzie więcej nie pojadę.