WYKŁAD W COTTBUS
9:15 rozpoczyna się, chyba, bo ktoś wlazł na środek i mówi. Na pewno się rozpoczyna bo wszyscy zamkneli mordy jak on wlazł, widać autorytet.
Tylko o czym on mówi?
O ooo chyba zrozumiałem?! A jednak nie, gość sobie tylko odchrząkał.
Dalej nic nie rozumiem, chciaż teraz jakbym się domyślał o co chodzi.
Fajnie, prowadzacy mówi tylko do mnie, mily czlowiek, uśmiecha się. Inni też się uśmiechają, własciwie to ryczą ze smiechu, dalej nic nie rozumiem.
Na wszelki wypadek zrzucam długopis pod ławke, dla pewnosci jeszcze zeszyt, książkę, plecak i kurtkę. Lepiej stamtąd nie wychodzić przez jakis czas.
Wychodzę, gość powiedział jakieś znajome słowo, szkoda ze go zapomniałem.
Dalej nic nie rozumiem, chociaż przez moment już prawie prawie.
NO!! wreszcie załapałem, gość powiedział Auf Wiedersehen.
CHOLERA!! wiem czemu nie łapałem, to był wykład o fuzji jąder atomowych w przestrzeniach Fischera po... angielsku.
Znowu byłem na nie swoim wykładzie, kolejny dzien minał...